testy / Roland

31.07.2017r.

ROLAND SE-02 Test

Roland SE-02 Test

 

Roland dostał wiatru w żagle. Udana seria Boutique odniosła spory sukces. Nie bez znaczenia było to, że emulowała znane swoje klasyki. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać w przyszłości. Prędzej chyba każdy by uwierzył w plotkę o małym D-50, niż o małym Moogu D. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że jako pierwszy klona Mooga zapowiedział Behringer, a tu nagle po cichutku Roland się wyłonił. Jest kilka aspektów, które znacznie wyróżnia i sprawia, że Roland syntezą różni się od Behringera D. 

Firma SE to nie producent Reflection Filtra, który znajdziemy w co drugim studio. Studio Electronics to producent cenionych syntezatorów modularnych i nie tylko, a więc połączenie sił nie jest przypadkowe. Fakt, że ich strona wygląda jak „fabryka śrubek”, ale produkty ich bronią się tak, że widocznie strona nie jest potrzebna. Krótki rekonesans po ich dorobku i już wiesz, że oni potrafią wszystko, więc Roland doskonale wiedział po jakich ludzi sięga. Mam nadzieję, że to nie jedyny ich produkt stworzony razem. Teraz w kwestii wyjaśnień oznaczenia. Dlaczego Roland SE-02? Dlatego, że Studio Electronics wypuścił model SE-1X, który również był wzorowany na Moogu. 

Sięgnięto więc po istniejący model i dosyć znacznie go rozbudowano. 

 

W kwestii wielkości, to w porównaniu do Virusa Polar Ti to SE-02 niemowlaczek.

Na biurku jednak prezentuje się zacnie i w towarzystwie innych mniejszych instrumentów będzie tworzył spójną całość. 

Panel:

Panel jak to w serii Boutique malutki. Oznaczenie fal identyczne jak w Model D. Jeśli nasze palce się spocą, to możemy mieć kłopot z przesunięciem oktawy w oscylatorze, czy wyborze fal. Nie poczytuje to już za wadę, wszak panel do którego może zostać podłączona klawiatura K-25M w magiczny sposób nie rozszerzy się. Zmieszczono tutaj aż 7 sekcji, a oryginalny Model D ma ich 6. Mamy więc sekcję Control, Oscillators, XMOD, Mixer, Filter/Envelopes, LFO oraz efekt Delay. Panel ten może być wychylony w stronę użytkownika, co już w ogóle jest „och” i „ach”, bo nie dość, że wszystko widzisz i praca staje się wygodniejsza, to jeszcze na biurku wygląda ładniej i profesjonalniej. Nie miałem wersji z klawiaturką, ale widziałem po filmach, że wtedy instrument już raczej tak dobrze nie wygląda. Zostawmy ten wygląd, a zajmijmy się brzmieniem, bo bez dobrego brzmienia nawet najładniejszy instrument jest bezużyteczny. 

  

Tył:

Syntezator pozwala sterować sobą poprzez CV. Mamy tutaj wejścia VCF CV, GATE, CV. Możemy również przepuścić przez tor syntezy sygnał podłączając nasz instrument, do SE-02 przez EXT Input. Jest również Trigger OUT/IN  oraz wyjście liniowe oraz słuchawkowe. Każde z nich oczywiście na małego jack'a. Plusem jest to, że mamy dużę MIDI IN/OUT. Możemy również podłączyć instrument do komputera za pomocą USB. 

Brzmienia:

W pamięci zgromadzono 384 brzmienia. Ulokowano je w 3 bankach, Jest również jeden bank na 128 brzmień użytkownika. To instrument do wszystkiego. Absolutnie wykręcicie tutaj zarówno basy jak i leady i różne FX. Ogromnym plusem w tej konstrukcji jest Delay na pokładzie, który sprawia, że brzmieniowo ten instrument jest gotowy do wyjścia na scenę i nie trzeba kombinować. Mnie zawsze brakuje Sinusa, gdyż często z niego korzystam, ale pewnie wiele osób nie zmartwiło to, że go tu nie ma, więc ciężko to uznać za wadę. Presety są naprawdę fajne. Zawierają sporo basów, leadów oraz efektów specjalnych. Jeśli chcesz go kupić typowo do brzmień basowych to zdecydowanie polecam. Jest miękko i takich soundów nie da Ci np. Ultranova, wystarczy posłuchać próbek w necie by mieć pewność, że mówię prawdę. Tu jest ciepło i "nie cyfrowo", a jak zamkniesz oczy, to prawdopodobnie będziesz czuł tutaj Mooga. Jeśli Twoje skojarzenie jest podobne z moim, to chyba jest ono słuszne. Brzmieniowo jest cudnie i jeśli ktoś miał awersję do serii Boutque, bo wcześniej liczył, że Roland wstawi tam małe kopie prawdziwych analogów o których marzyłeś, a dostał zamiast analoga syntezator VA (co prawda bardzo dobrze emulujący), to SE-02 zupełnie łamie serie Boutique. Prawdopodobnie musimy się przełamać i przyzwyczaić do tego, że od czasu do czasu, albo i częściej Roland serwować będzie nam instrumenty z małymi potencjometrami. Jednak w czasach zaawansowanych kontrolerów MIDI możemy sobie zaprogramować cały panel z instrumentu do sterownika. Ja używałem do SE-02 klawiatury z microKorg’a i potencjometry, które są oznaczone jako Cutoff, Resonance, Attack, Release, działały dokładnie tak jak w Rolandzie, czyli są one pod tymi samymi komunikatami CC. Roland póki co nie udostępnia implementacji MIDI, ale na czuja możemy sobie to zrobić. 

 

Oto próbka brzmień:

Jak bardzo analogowy jest SE-02? Postanowiłem porównać go do Korga Monologue. Oczywiście opierajac się na dwóch oscylatorach i podobnych ustawieniach:

 

Poniższy film prezentuje próbki bassowe:

Delikatne odstępstwo od stroju jest tu słyszalne. Roland później przysłał firmware z systemem, który skalibrował oscylatory i od tej pory SE stroi zawsze. To taki minus pracy na prototypach, ale wraz z zainstalowaniem nowego systemu, nasz instrument stał się dokładnie takim samym, jaki Wy dostaniecie w sklepie.  

Oscylator: 

Instrument posiada 3 oscylatory. Tutaj zainspirowano się waveformami z Mooga. Mamy trójkąt, piłę, piłę z trójkątem, oraz 3 fale kwadratowe o innym impulsie. Oscylator trzeci posiada również 6 fal, jednak tam znajdziemy dodatkowo odwróconą piłę, czyli tak samo jak w Moogu. Falę pierwszą i drugą możemy synchronizować. Drugi oscylator może mieć regulowaną wysokość przez obwiednię filtra. (ENV1). 

  

W sekcji Control znajdziemy Glide oraz WHL MIX, którym regulujemy czy kółkiem Modulacji będziemy aktywować LFO lub XMOD. Możemy ustawić proporcję na 50/50 i jednym ruchem sterować dwoma parametrami na raz. 

XMOD:

W tej konstrukcji mamy świetne narzędzie, o którym nie pomyśleli chłopaki z Behringera konstruując swojego klona Model D. Mamy modulowanie krzyżowe. Pierwszy parametr moduluje filtr w oscylatorze drugim. Drugi XMOD moduluje waveform oscylatora drugiego i trzeciego, natomiast w trzecim XMOD impuls fali z trzeciego oscylatora moduluje oscylator pierwszy i drugi. 

Modulacja krzyżowa daje nam ogromne możliwości. Tworzenie kwaśnych brzmień i zupełnie odjechanych nie jest problemem i to jest dla mnie kreatywne podejście. Nie ślinienie się na siłę  zrobienia „podróbki”, tylko uzupełnienie pewnej konstrukcji o nowe rozwiązania. W syntezatorze wystarczy dołożyć jeden parametr, który znów daje tysiące kombinacji. W Rolandzie SE-02 mamy 3 parametry, a każdy reaguje jeszcze na inne, stąd dostaliśmy kolejny worek prezentów. 

Mixer:

Sekcja Mixer pozwala nam regulować poziom głośności pomiędzy oscylatorami. W niej znajdziemy generator szumu oraz Feedback, który pomoże emulować nam distortion z TB-303. No ok, może nie jest aż tak agresywny, ale Feedback przyda się nam do leadów i basów. Dobrze, że jest, bo doda nieco agresywności. 

próbka:

 

Generator szumu jest jeden, a w Moogu możemy wybrać pomiędzy białym a różowym. Zaczynam myśleć, że Model D był tylko inspiracją do stworzenia fajnego syntezatora. Chłopaki z Rolanda chyba nie chcieli aż tak na siłę go kopiować. 

 

Filtr/Obwiednia:

Roland posiada dolnoprzepustowy filtr 24dB. Zastosowano tutaj dwa Key Track, które obniżają lub podwyższają częstotliwość rezonansu. Parametr Contour zwiększa możliwości sterowaniem filtra poprzez obwiednię Attack, Decay, Sustain. Szczególnie kiedy gałka Emphasis jest ustawiono dość wysoko, to możemy grać rezonansem. Contour może pracować również w inwersji. Na panelu pojawiła się funkcja MTrig, która jeśli jest włączona przy każdym naciśnięciu klawisza powoduje „restart” obwiedni”. 

Contour może pomóc nam w rozpędzeniu obwiedni LFO, w uzyskania dźwięku „duchów”.

próbka:

Wcześniej o tym nie wiedziałem, ale Contour ma mocny wpływ na X Mod (Q2 Fiiler), więc trzeba eksperymentować. Co do obwiedni, to tak jak wspominałem, jest to obwiednia ADS. Release rozwiązano tutaj znów przełącznikiem. Pozycja pierwsza pozwala wygasić dźwięk zakończony działaniem filtra i obwiedni. Pozycja druga wygasza dźwięk poprzez samą obwiednię. 

próbka:

Na powyższe parametry obwiedni wpływ mają jeszcze dwa parametry LFO oraz Gate. LFO Wprowadza modulację ciągłą, czyli jedno naciśnięcie i LFO po zwolnieniu moduluje naszą obwiednie wzmacniacza. Gate, przy przesunięciu gałki Decay mocniej w prawo, LFO będzie stopniowo wygaszane. 

  

Sekcja LFO:

Posiada potencjometr szybkości modulacji oraz zmiany fali. Fal, które modulują LFO mamy aż 9. Możemy modulować wysokość oscylatora, albo filtr jednocześnie. Opcją MODE decydujemy czy przebieg ma być zagrany raz, a może ciągle? Chcesz aby Delay był synchronizowany z tempem LFO? Nie ma problemu, możesz to zrobić. 

próbka:

 

Delay:

Prosty analogowy Delay, którym regulujemy szybkość odbić, ilość powtórzeń i nasycenie. Tu zawsze możemy stworzyć kolejny efekt specjalny. Kiedy mamy wolne odbicia, wystarczy szybko zmienić prędkość i zwiększyć ilość powtórzeń i już mamy screatch. 

oto jak brzmi:

 

Pattern Seq:

Roland w serii Boutique zawsze dokłada sekwencer krokowy. SE-02 również go posiada. Zastosowano w nim dwa tryby Pattern oraz Song. W tym pierwszym budujemy swój schemat w oparciu o 16 kroków. Oczywiście wcale nie musi ich być aż tyle. Możemy zmienić podział w zakresie od 1/6 do 14T, dodać Shuffle by nasz schemat był bardziej "ludzki", a nawet zmienić kierunek od którego sekwencer ma zaczać odgrywać schemat. Może to być od lewej do prawej, albo cały czas od prawej lub cały czas od lewej. Jest również tryb Random. Możemy również nagrać parametry syntezy, czyli dokładnie tak jak w przypadku Korga Monologue. Nagrywamy w każdym kroku inny ruch Filtra, czy tam Feedback i mamy już efekt bardziej z animowanej sekwencji. Dodaktowo możemy zastosować efekt Gate również osobno dla każdego kroku. Kiedy mamy już swoje Patterny zapisane, to możemy je wrzucić do Songa i wybrać, który Pattern w jakiej kolejności ma zostać odtworzony.

Bardzo fajnie wbija się nuty do sekwencera. Można to zrobić na dwa sposoby, albo korzystasz z wbudowanej klawiaturki, czyli z przycisków w trybie Play, albo korzystasz z klawiatury sterującej. Wtedy tylko przytrzymujesz dany krok i naciskasz nutę na klawiaturze i już masz zapisaną wysokość. 

 

próbka:

 

Mnie udało się stworzyć na bazie jego sekwencera, oraz zewnętrznego opierając się tylko o jego brzmienia taki krótki utwór:

Na sam koniec prezentacja dość wyczerpująca temat SE-02:

Zakończenie:

Roland SE-02 to bardzo prosty syntezator. Można go polecić jako pierwszy profesjonalny syntezator. Sądzę, że gdyby postawiono większą maszynę, a dźwięk pochodziłby z SE-02 to byś był wstanie uwierzyć. To brzmi naprawdę dobrze i wróżę tutaj sukces. Behringer mocno dostanie po tyłku, bo nie spodziewał się takiego ruchu ze strony Rolanda. Analogi jednogłosowe są ostatnio dosyć popularne i pewnie w przyszłym roku inne firmy też skopiują ten pomysł i zaproponują coś swojego. W przypadku SE-02 nie ma na co czekać, bo konsktrukcja klasycznego syntezatora jakim bez wątpienia jest Model D to nie dość, że jest ona dobrze brzmiąca, to jeszcze ma świetną ergonomię, a w prostocie siła. Tutaj bez wątpienia każdy znajdzie swoje brzmienie, bo to jest ten rodzaj soundu, który lubią maniacy analogów. 

Do testu instrument dostarczył dystrybutor Roland Polska.

 

comments powered by Disqus

Komentarze Facebooka

skontaktuj się z nami
2011 © muzykuj.com. Wszystkie prawa zastrzeżone.
e-mail: pawel(at)muzykuj.com
Projekt i realizacja: deezmo.com